Dlaczego adaptogeny?
Zioła
Uporczywy kaszel męczył mnie kolejny miesiąc. W zasadzie nie pomagało nic. Robiłem prześwietlenia, badania alergologiczne, płukałem zatoki, łykałem syropy. Lekarze rozkładali ręce, morfologia w porządku, pacjent zdrowy. A ja czułem, jak cały czas gdzieś w zatokach gromadzi mi się śluz i spływa do gardła. Nie mogłem prowadzić nawet krótkiej rozmowy, nie przerywając jej odchrząkiwaniem i napadami kaszlu. Kiepska to sytuacja, zwłaszcza kiedy twoja praca polega głównie na kontaktach z innymi ludźmi. Zdecydował przypadek. Już byłem bliski pogodzenia się z sytuacją, kiedy w gąszczu reklam przewinęło mi się coś o ziołach, mieszankach, naparach. Nigdy wcześniej się tym nie interesowałem, ale zawsze lubiłem eksperymentować, sprawdzać czy coś naprawdę działa. Kupiłem pierwszą książkę i zestaw ziół i zrobiłem pierwszy wywar. I zadziałało. Tak się zaczęło.
Dlaczego adaptogeny?
LG, Sony, Alstom. Blisko 20 lat przepracowałem w korporacjach, albo firmach, które do takiego miana aspirowały. To, co zacząłem w pewnym momencie dostrzegać u pracujących tam ludzi, to wyczerpanie. Wymuszone uśmiechy, rozmowy o niczym przykrywające nieustający stres. Przełożeni wymuszający ciągłe poprawianie wyników, na granicy mobbingu, albo i przekraczający takie granice, strach przed kolejną prezentacją, gdy musisz przedstawić nienajlepsze wyniki, pseudo-narady polegające na szukaniu kozłów ofiarnych, strach przed zwolnieniem, gdy masz kredyty i rodzinę na utrzymaniu. Przesiadywanie po godzinach, rezygnacja z własnego życia, zaniedbywanie rodziny i głupawe żarciki, gdy ktoś odważył się wyjść punktualnie. A w efekcie ukrywane problemy, depresje, załamania nerwowe, nawet samobójstwa. Spotykało to moich kolegów. Gdy po raz pierwszy usłyszałem o adaptogenach, które potrafią zwiększać wytrzymałość psychiczną, odporność na stres i pozwalają zachować spokój i jasność myśli nawet w trudnych sytuacjach, zrozumiałem, że mogą one pomóc wszystkim „orkom” z „Mordoru przy Domaniewskiej” i innych miejsc, gdzie do tej pory wystarczyć musiało pokorne milczenie i zaciskanie zębów.
Biostymulanty – krok wyżej
Który adaptogen jest lepszy? Jak zyskać spokój, a zarazem większą energię i motywację do działania? Co z czym łączyć, żeby uzyskać najlepszy efekt synergii pomiędzy kolejnymi substancjami aktywnymi? Jak te substancje wydobyć? Temat okazał się dużo trudniejszy, niż mi się początkowo zdawało, ale krok po kroku kształtowała mi się wizja biostymulantów – środków, które poprzez połączenie różnych ziół wzmocnią umysł, poprawią pamięć i logiczne myślenie, uodpornią na stres a dodatkowo uruchomią ukryte zasoby organizmu wspierając jego zdolność do samouzdrowienia i regeneracji. Wymagało to przeszukania dziesiątek źródeł, ukończenia dodatkowych studiów podyplomowych, poskładania nieraz chaotycznej i dostępnej fragmentarycznie wiedzy w jedną całość, żeby stworzyć preparaty posiadające pożądane właściwości i spektrum działania. Wypróbowałem je na sobie i wiem, że działają, a teraz są też dostępne dla Ciebie!

